Friday, 20 October 2017

Nagle starość


Na początku jest tylko
zapach ogniska.
Czas kiedy czas
jeszcze nie istniał.
Wiosenne słońce
lizało nam twarz
jak młody pies.
Już wrzesień
grzybobranie
mech między sosnami
pająk snuje refleksje.
Wymieniamy spojrzenia
które za dużo widziały.
Wytrzeszczamy oczy
jak ryba głębinowa
wyciągnięci na powierzchnię.
Chcę cię pocieszyć
ale twoje łzy
łaskoczą mnie w policzek.
Niechęć do życia
rodzi się i umiera.
Nagle starość
spada na nas
jak śnieg na głowę
siwizna nie taje.


Friday, 13 October 2017

Bachanalie


Była gorąca
więc ją pieprzyłem
i miałem zajebistą frajdę
pieprząc ją i wtedy
przypomniałem sobie że ona też ma
mózg i serce i duszę
więc wziąłem ją na spacer
rozmawialiśmy
o jesiennych barwach
i przytuliłem ją
pamiętając że ona ma serce
mózg i duszę
więc czuje więcej
niż krowa na zwiędłym pastwisku
co było kastrujące
więc zmieniłem taktykę
na coś mniej zapalnego
przesiałem poprzednie myśli
z czasem nic nie zostało
prócz topniejącego śniegu
krótkie wytchnienie
od chronicznego gorąca


Thursday, 5 October 2017

Wenus z Milo i ty


Wenus z Milo bez rąk
Nike z Samotraki bez ramion i głowy
i ty bez jednej piersi


Friday, 29 September 2017

Wielkie wymieranie


w epoce wielkiego wymierania
ludzie żyli coraz dłużej
coraz mniej ludzi chorowało
rodziło się coraz więcej ludzi

w epoce wielkiego wymierania
rządy krajów z małym przyrostem naturalnym
dawały pieniądze rodzicom na więcej dzieci

w epoce wielkiego wymierania
rządy krajów z dużym przyrostem naturalnym
dawały pieniądze rodzicom na mniej dzieci

w epoce wielkiego wymierania
jedzono coraz więcej mięsa masła sera zboża
warzyw owoców cukru i czekolady
budowano coraz więcej domów fabryk magazynów
lotnisk autostrad stadionów

w epoce wielkiego wymierania
wytwarzano coraz więcej samochodów komputerów telefonów
pralek lodówek mebli
zużywano coraz więcej prądu wody ropy
gazu drewna metali

w epoce wielkiego wymierania
sprzedawano torebki z krokodyli albinosów
za dwieście tysięcy dolarów sztuka

w epoce wielkiego wymierania
do sieci wpiętych było setki miliardów urządzeń
które przetwarzały i produkowały dane

w epoce wielkiego wymierania
wracano z wakacji i siadano przed ekranem
żeby zobaczyć co widziano
robiono selfie z ofiarami wypadków
nagrywano filmy z akcji ratunkowej

w epoce wielkiego wymierania
chłopaki grały w nogę kciukami na smartfonach
panny młode dłużej wybierały suknię ślubną niż męża

w epoce wielkiego wymierania
dziecko podlewało trawnik konewką w kształcie zająca
ona miała rozłożyste siedzenie jak stary mercedes
i ona mówi przeraża mnie nie to że on pije
ale że nie jest pijany
on trzymał ją krótko tak ze trzy lata
analchista leworucjonista prawiecowiec

w epoce wielkiego wymierania
czuło się antydepresyjny zapach geosminy po deszczu
pięć cząstek na trylion pobudzało wytwarzanie serotoniny
i młody człowiek spał jak zabity

w epoce wielkiego wymierania
po sieci krążyły teorie spiskowe
jak sok w ostatnich drzewach
Żydzi porywali chrześcijańskich chłopców
których krew dodawali do macy
zakonnica lesbijka i ksiądz pedofil
wciągali dziewczynki do czarnej wołgi
Arab z zakwefioną muzułmanką na czarnym wielbłądzie
uprowadzali młode kobiety
znajoma koleżanki wyświadczyła przysługę nieznajomemu
a ten jej powiedział żeby 11 września
trzymała się z daleka od World Trade Center

w epoce wielkiego wymierania
świat był kolorowy jak śmietnik w promieniach słońca
mówiono jak brudna baba która się umalowała
mówiono jak trzynaste dziecko wiedźmy i pająka

w epoce wielkiego wymierania
mówiło się tam jest pięknie nie ma ludzi

w epoce wielkiego wymierania
pochowali ciebie przede mną


Friday, 22 September 2017

Poranne zimno


Kiedy wieje wiatr z północy
na bezludnej promenadzie
ona odgania starość za pomocą
nordyckich kijków.

Kocha jak człowiek późną jesienią
ma twarz o barwie zmierzchu
krople potu na czole
roztopiony szron na gałęziach.

Mgła i mżawka w środku grudnia
samotność się zaludnia
obcymi myślami
ich głosy w moich słowach.

Ona patrzy w kocie oczy
gasnące węgielki.
Żółte światło w dali
ledwo wystaje ponad śnieg.

Ktoś stworzył bałwana
i zostawił w polu mówiąc
że na tamtym świecie
będzie wieczna wiosna.

Parę miesięcy wstecz
był smutek tropików.
Ciężkie łzy spadły z chmury
na kurz gruntowych dróg.

Nie mówimy tyle co dawniej
światło dnia słabnie
różowa poświata na widnokręgu
ciemnoczerwone plamy

na nieprzejrzystym tle nocy.
Pewnego dnia stajemy by
widzieć senne tempo rzeki
meandrującej przez zwiędłe łąki.

Znowu marzec
koło się obraca.
Uciekam od siebie
do ciebie i z powrotem.


Thursday, 14 September 2017

Ofiara bezsensu


Mijasz na ulicy uśmiechniętą
ofiarę bezsensu.
Najważniejsze to nie dać
odebrać sobie radości.
Wzdłuż chodnika rośnie
żywopłot z bukszpanu
zapachy po deszczu
putrescyny
kadaweryny
kocich szczyn.
Nieboszczyk wstaje z grobu
żeby się odlać.
Skazany na dożywocie
żyjesz tak by pozostawić po sobie
jak najwięcej zapomnienia.
Stajesz się rybakiem który godzinami
czeka na rybę aby ją w jednej chwili
wrzucić do wody
na ręce i na oczach
zostają tęczowe łuski.
Śpisz krótko niespokojnym snem
zanim naprawdę zaśniesz.
W zapadającym zmroku
kos na czubku sosny śpiewa
jakby miało nie być jutra.
Skończyły się wojny myślisz
ale co zrobić z pokojem.
Te wszystkie rzeczy
które musisz osiągnąć
po swoim trupie.
Powieść opowiedziana długim zdaniem
z wieloma przecinkami
jedną kropką na końcu.
Patrzysz jak idą do piekła
w które nie wierzysz.
Mimo zmęczenia jesteś
zbyt zajęty by umrzeć
jest jeszcze dużo
rzeczy do zrobienia.
Szukasz ustronnego miejsca
wiejskiej sadyby nad jeziorem
jak zdychające zwierzę.


Friday, 1 September 2017

Twój Endymion


niebo napuchłe od gorąca
jak twoje nogi
czy starczy czasu
żeby oswoić się ze śmiercią
w środku drogi między młodością
a nietrzymaniem moczu

pamiętasz tę francuską aktorkę
miała to nieuchwytne
je ne sais quoi
aż po sam FIN

chłopak w którym się wszystkie
kochałyście i mówiłyście
na niego Alain Delon
najprędzej wyłysiał
zmarszczone kolano
z wiankiem siwych włosków

pocałuj mnie na dobranoc
moja Selene
twój Endymion
od dawna ziewa